HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Page 2 of 11

Kilometr 38 826: Na wodach Komodo – witajcie w naszej bajce

– Andrzej, nie łaskocz! – wykrzyknęła Mariola. Andrzej zachichotał, puścił porozumiewawcze oko do Zochy, ale ugodowo przeniósł się na mniej wrażliwe terytorium. W końcu jego figlarna natura kosztowała go już etat u poważnego Bartłomieja (no nie, z nim to się zdecydowanie nie dogadywał…) i u Justyny, która naczytała się o akcji #metoo i w ogóle nie dało się z nią już pobawić. Mariolka jest fajna, Andrzej miał nadzieję zostać u niej do emerytury.

– Mariola! Wypuść mnie! – Z wnętrza dobiegł stłumiony głos.

– No już, wyłaź, tylko się tak nie merdaj, bo mi zęby powybijasz!

– Fajrant na dzisiaj, będę jutro o tej samej porze! – Stefan pomachał Marioli na do widzenia i przekazał szczotkę i miętowy płyn do płukania Maciejowi z drugiej zmiany.

Stacja czyszczenia płaszczek pracowała na pełnych obrotach.

komodo Continue reading

Kilometr 38 612: Bali Gili Sumbawa

SumBAwa-Bali-Gili-Bali-Gili-SumbaWA!

Oczyma wyobraźni widzę szamana nad ogniskiem, wykrzykującego nazwy indonezyjskich wysp, niczym mantro-zaklęcia. Udało się, deszcz spadł. Dziś będzie szalenie ślicznie i szalenie ciekawie. Z naciskiem na szalenie.


Poboczem udekorowanej wielkimi kłosami[1] ulicy dziarsko szła pani z czterdziestocentymetrową konstrukcją z owoców na głowie. Minęła ją staruszka na motorze, na głowie miała balię pełną warzyw. Grupka osób siedzących na progu miała ziarenka ryżu przyklejone do czoła. Ubud, turystyczno-kulturowa stolica Bali, przygotowywało się do Kuningan, jednego z najważniejszych hinduskich świąt w roku.

bali

Continue reading

Kilometr 37 576: Koszmar na Jawie

Na Bali przyjeżdża się jeść, modlić się i kochać.

Wracałam z Polski z kilkukilogramowym nadbagażem w biodrach, a i medytacja to nie moja bajka, więc pierwsze dwa elementy mnie nieszczególnie ekscytowały, za to pierwszy raz od 1,5 roku miałam możliwość zatęsknić za Piotrkiem, który pod moją nieobecność samotnie przemierzał Sumatrę i Jawę, więc trzeci – już owszem.

bali

Continue reading

5 powodów, dla których nie lubię Azji Południowo-Wschodniej

Nie lubię Azji Południowo-Wschodniej.

Widzieliście ten odcinek Przyjaciół, kiedy Chandler wyznaje, że nie lubi psów, nawet szczeniaczków, bo mają takie oczy, że nigdy nie wiesz, co myślą, a Ross – lodów, bo są za zimne? Tak właśnie się czuję czyniąc swoje wyznanie. Wszyscy kochają Półwysep Indochiński. Jedzenie jest świetne i tanie, pogoda murowana, plaże, małpki, słoniątka, nurkowanie i imprezy.

Czego tu się czepiać?

Jak mu się oprzeć?!

Continue reading

Frankie i historia podboju Melaki, cz. 2

Lekko pomarszczona, ale dobrze zakonserwowana Chinka z wybieloną twarzą, równym przedziałkiem i ciasno związanymi nad karkiem włosami, przywitała gości i skinęła na dwie nastolatki, które bezdźwięcznie uzupełniły filiżanki bardzo słabą zieloną herbatą. Nowoprzybyli dołączyli do osób zebranych przy stole i rozsiedli się na karminowych poduchach przesiąkniętych oparami opium. Wszyscy z zainteresowaniem obserwowali, jak czwórka graczy sprawnie układa tabliczki z tajemniczymi znakami.

Partia mahjonga trwała w najlepsze.

W tym samym czasie piętro wyżej oddawano się zgoła (z goła) innym przyjemnościom, do których dostępu pilnowała druga, równie wybielona, ale znacznie mocniej pomarszczona Chinka, która usadowiła się z miską zupy między kuchnią, a wejściem na piętro i siorbała cicho, ignorując podekscytowane głosy dochodzące znad partii mahjonga. Gracze z kolei ignorowali podekscytowane głosy dochodzące z piętra.

Continue reading

Frankie i historia podboju Melaki

Znacie ten moment, kiedy szef, zapalając jointa, podchodzi do was, klepie po plecach, mówi, że lepszego pracownika to nie ma w całej Europie i otwiera wam czwarte piwo, tańcząc i powarkując przy tym w rytm muzyki? Nie?

A Piotrek zna.

Continue reading

Kilometr – nadal ten sam: słuchając duchów Melaki

“Jeśli poczekasz do wieczora i cicho przejdziesz wzdłuż murów, wespniesz się na wzgórze i usiądziesz na jakimś starym kamieniu, usłyszysz je. To jak poszept wiatru, niemniej je słyszysz: głosy historii. Malakka jest jednym z takich miejsc. Pełnym umarłych, a umarli szepczą. Szepczą po chińsku, portugalsku, holendersku, malajsku, angielsku, niektórzy nawet po włosku, a niektórzy w językach, których nikt już nie używa. Nie ma to jednak żadnego znaczenia: historie opowiadane przez zmarłych z Malakki nikogo już nie interesują.”

Tiziano Terzani, „Wróżbita mi powiedział”

melaka duchy

Continue reading

Kilometr ten sam: Melaka i hej wesele

Obudził mnie śpiew w stereo z pobliskich meczetów.

Przewróciłam się na drugi bok, jęknęłam, zapomniawszy, że na drugim boku mam złamany obojczyk, przewróciłam się z powrotem na pierwszy bok i zakryłam głowę poduszką o średnich właściwościach tłumiących.

Continue reading

Co się działo w 2017

31.12.2016 z wybiciem północy wysłałam do kirgiskiego nieba zapalony lampion.

Śledząc go wzrokiem zaczęliśmy rok. A potem kąpaliśmy się w zamrożonej rzece, odwiedziliśmy krainę Avatara, Piotrek został gwiazdą chińskiej telewizji, nie daliśmy się pożreć waranom, jedliśmy jedwabniki, ja nauczyłam się otwierać kokosy maczetą, a Piotrek – sadzić ananasy i bananowce. Przemierzyliśmy ponad 23 000 km, z czego większość autostopem, jedliśmy nożem i widelcem, pałeczkami, łyżką i widelcem, rękami, chlebem. Wytrzymaliśmy razem prawie każdą z dób i dalej chcemy ze sobą wytrzymywać!

Koniec roku będziemy świętować w Timorze Wschodnim, na samym skraju Azji.

Continue reading

32 fakty, które czynią mnie Hanią

Mam dzisiaj urodziny.

Trzydzieste drugie.

Już się troszkę znamy, więc wypada, żebyście wiedzieli. I tak sobie pomyślałam, że skoro dzielę się tutaj z Wami mnóstwem mniej i bardziej istotnych wydarzeń z mojego życia (aka podróży nieustającej), to chciałabym, żebyście mnie poznali trochę lepiej 🙂

fakty o mnie

Fakt na początek: istnieje 5 osób spoza mojej rodziny, które potrafią poprawnie napisać i wymówić moje nazwisko.

Continue reading

« Older posts Newer posts »

© 2018 HitchHaning

Theme by Anders NorenUp ↑