– My, Irańczycy, żyjemy dość skromnie. – powiedział Ali, skręcając do dzielnicy apartamentowców. Przepraszam, powiedziałam ”apartamentowców”? Miałam na myśli pensjonaty gotowe pomieścić 4 pokolenia rodziny wielodzietnej.

Połowa pokoju gościnnego nr 6 w jednym z licznych pałaców szacha. Pokoje w domach prywatnych wyglądają tak samo. Dokładnie.

Połowa pokoju gościnnego nr 6 w jednym z licznych pałaców szacha. Pokoje w domach prywatnych wyglądają tak samo. Dokładnie.

– Nie możemy sobie pozwolić na tyle, co Europejczycy. – Ali kontynuował, a portier odtworzył nam drzwi na klatkę schodową, w której sama chciałabym zamieszkać. Wjechaliśmy windą na siódme piętro, Ali zaprosił nas do swojego mieszkania o powierzchni 400m2. Jedyne, co można by uznać w nim za ascetyczne, to brak stołu i łóżek, ale takim stanem umeblowania może pochwalić się każdy irański dom. Tu życie toczy się na dywanie. Toteż Ali usiadł na swoim ręcznie tkanym dywanie o wysokości zacnego krawężnika, podwinął rękawy odsłaniając swój wykonany na zamówienie zegarek marki Constantin i podsumował:

– Chciałbym mieć tyle pieniędzy, żeby podróżować tak, jak wy…

Pierwsza myśl: sprzedaj zegarek. Druga myśl: wcale byś nie chciał. Trzecia myśl: Irańczycy mogliby godnie konkurować z Polakami w mistrzostwach narzekania.

Rząd, starając się utrudnić Irańczykom wyjechanie z kraju, strzela sobie w kolano. Gdyby każdy obywatel miał obligatoryjny półroczny survival w Europie powszechnie uważanej za bajkową krainę, której obywatele skaczą z cukrowej chmurki na główkę do rzeki Piña Colada, znakomita większość wróciłaby z podkulonymi ogonami, przekonawszy się, że nikt nie rozdaje pieniędzy za darmo, a własnościowe M3 w mieście to szczyt marzeń niejednego Niemca, Duńczyka i Francuza. Tak trochę jak kanarek, który marzy o wydostaniu się ze swojej złotej klatki z poidełkiem, dopóki pierwszy gołąb nie wyrwie mu z dzioba długo poszukiwanego okrucha.

Szczęka opadała mi niżej i niżej, gdy słuchałam, jak wiele osób nawet nie ma świadomości istnienia potrzebujących ludzi we własnym kraju. Pytam ja:

– Jak wygląda prawdziwe ubóstwo w Iranie?

Odpowiadają oni:

– No wiesz, nie możesz sobie kupić ubrań co miesiąc, nie możesz wysłać dziecka na studia za granicę, a jak już naprawdę nie masz pieniędzy, to musisz wynajmować mieszkanie, bo nie stać cię na własne!

To oczywiście nie oznacza, że biedy nie ma, to tylko pokazuje poziom oderwania od rzeczywistości wielu ludzi klasy średniej (tak, średniej!).

Iran jest bogatym krajem. Na zasobach naturalnych, które kryją się pod pustynnym piachem może jechać jeszcze kilkaset lat. Może pozwolić sobie na rozdawanie benzyny po 80 groszy za litr, a gazu, prądu i wody miesięcznie łącznie za jakieś 25 dolarów na domostwo. Zakładanie biznesu jest proste i tanie, łatwo można wcielić w życie wszystkie swoje pomysły, stąd wszechobecna wielozadaniowość: filozof ma fabrykę płytek, a manager szkoły językowej eksportuje daktyle do Europy. Przynajmniej połowa kobiet nie pracuje, bo nie musi, a skoro nie musi, to po co. Obywatele nie płacą podatków.

Pytanie tylko, czy lepiej być kanarkiem, czy gołębiem?

Pałac Golestan - jeden z kompleksów pałacowych, zamieszkiwanych przed rewolucją przez szachów Iranu.

Pałac Golestan – jeden z kompleksów pałacowych, zamieszkiwanych przed rewolucją przez szachów Iranu.

dsc06159

Pałaców szacha jest w Teheranie kilka, wszystkie są udostępnione w celach muzealnych.

Wszystkie pałace są udostępnione w celach muzealnych.

Wnętrza na wysoki połysk

Wnętrza na wysoki połysk

Jeden z pokoików dziecięcych w pałacu Niavaran.

Jeden z pokoików dziecięcych w pałacu Niavaran.

dsc06136

Most Tabiat - duma Teheranu, zdobywca mostowego Oscara

Most Tabiat – duma Teheranu, zdobywca mostowego Oscara

dsc06007

dsc06000

Iran kocha Amerykę!

Iran kocha Amerykę!

dsc08016

Wystawa plakatów pod byłą ambasadą Stanów Zjednoczonych

2-tehran-shiraz-933


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym.