Jesteśmy w podróży prawie pół roku. Dokładnie jedna czwarta naszych wydatków to wizy. Przychodzi taki moment, że mówisz: wypchaj się, Uzbekistanie. 180 dolców od osoby za wszystkie formalności wizowe, serio? Po to żeby dostać bilet wstępu jednokrotnego i każdą noc spędzać w zarejestrowanym przez rząd hotelu z powodu obowiązku meldunkowego? Jeżeli chcesz drogie wakacje, to jedziesz na narty do Davos, a nie z namiotem do Azji centralnej. Jak oni nas tak, to my ich sposobem.

Sposób może nie jest idealny i, nie oszukujmy się, nie daje szansy zaprzyjaźnić się z Uzbekistanem na dłużej, ale musi wystarczyć: wiza tranzytowa. Koszt: 55$. Dolar za godzinę pobytu.

55 godzin w Uzbekistanie, kraju wielkim jak Szwecja. Wykorzystamy je w pełni.

sen-jest-dla-slabych

Plan?

  1. Przekroczyć granicę jako pierwsi – check.

Celnik po niezbyt długiej chwili dał się przekonać, że metamizolum natricum zawarte w pyralginie to nie do końca do samo co metamfetamina i wpuścił nas do swojej ojczyzny.

  1. W podskokach przemierzyć Khivę, perłę jedwabnego szlaku nr 1 – check.

Powietrze pachnie przeszłością: kupcy, wielbłądy, ruch, handel, turkusowe kopuły ustawione na piaskowych murach. Z kupiectwa i wielbłądów pozostały taksówki i stragany z pamiątkami, ale to wcale nie przeszkadza wyobraźni.

dsc09417

dsc09287

dsc09293

dsc09325

dsc09331

dsc09333

dsc09338

Wyroby z wełny wielbłąda!

Wyroby z wełny wielbłąda!

dsc09356

dsc09360

dsc09378

dsc09382

dsc09403

dsc09407

dsc09415

Ale trzeba przyznać, że pamiątki są w sporej części urocze, gustowne i w przystępnych cenach. Chcę ten niebieski płaszczyk.

  1. Przejechać 700 km socjalizując się z obywatelami pociągu – check.

Pamiętam dworzec kolejowy w Katowicach przed przebudową. Klejnot architektoniczny nurtu brutalistycznego, kolebka kultury i sztuki, miejsce spotkań wszystkich warstw społecznych, gdzie każdy czuł się mile widziany. Jakże inne są dworce uzbeckie! Takie… puste, monitorowane, szpitalne, gdzie tylko pasażer legitymujący się ważnym biletem oraz dokumentem tożsamości ma prawo wstępu, jeżeli poprawnie przejdzie test trzech bramek i dwóch rentgenów.

Kiedy na peron podstawi się pociąg relacji Wołgograd-Tashkent, możemy wygodnie usadowić się w kuszetkach i popijać odziedziczoną po współtowarzyszce podróży zupę miso, podnosząc co jakiś czas nogi do góry, żeby zrobić miejsce zamiatającej pani, która przechadza się po przedziale w szlafroku i szlafmycy z miotłą.

  1. Zwiedzić… gdzie my to? Szybko kawa i rozeznanie u konduktora: musimy być w Samarkandzie. Zatem zwiedzić Samarkandę, perłę jedwabnego szlaku nr 2 – check.

Tutaj wszystko jest historią. Jedynym znanym mi miastem o większej koncentracji tak cennych i imponujących zabytków na metr kwadratowy jest Rzym. Spędzić tu jeden dzień to poważne faux pas, ale mam nadzieję, że Samarkanda nie będzie nam tego zbyt długo pamiętać…

dsc09518

  1. Zdrzemnąć się na dworcu – check.

Ewidentnie wyglądamy na zabiedzonych, bo pan z baru na dworcu przyniósł nam chałwę, chleb, kiełbasę, herbatę i miseczkę wódki. Tak, miseczkę.

  1. Przejechać 350 km, zmienić pociąg i przejechać kolejne 400 km podziwiając widoki – check.

No, te widoki to połowicznie, bo część trasy wiedzie wzdłuż granicy z Tadżykistanem i konduktor kazał zasłonić żaluzje.

dsc09774

dsc09779

  1. Zdążyć przekroczyć granicę z Kirgistanem przed zamknięciem – check.
  1. Dotrzeć do pierwszego hostelu, jaki się napatoczy i spać przez 2 dni – check.

1-granica-khiva-urgench-88-km


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym.