Przeciągnij się. Wygodnie się śpi na puchatym dywanie, prawda? Przez okno wpadają promienie słońca, gałąź dorodnej czereśni zmęczonej po lecie stuka w szybę. Z kuchni dobiega zapach szafranu, sezamu i rodzynek. Przeciągnij się jeszcze raz dokładniej i mruknij z zadowoleniem… Ale tu o ciebie dbają!

Fatma woła na śniadanie. Dawno nas tak nikt nie rozpieszczał!

Szafran - najbardziej aromatyczne złoto

Szafran – najbardziej aromatyczne złoto

Po odwiedzeniu kilku miast nie chce mi się już zwiedzać. Wszędzie mamy meczety, mauzolea, ogrody perskie, bazary, trochę zabytków starożytnej Persji. Wszystko to piękne i ciekawe, ale taki już czar długiej podróży – przestajesz obsesyjnie zwiedzać, a zaczynasz żyć. A życie w Iranie toczy się najurokliwiej w małych miasteczkach, takich, których nie poleca żaden przewodnik.

Użyj właściwej kołatki! Okrągła dla pań, podłużna dla panów.

Użyj właściwej kołatki! Okrągła dla pań, podłużna dla panów.

W Safashahir kobiety mówią, że cały Iran się z nich śmieje: że najpierw znajdują trawę, potem ją nazywają, a następnie szukają sposobu żeby ją przyrządzić i zjeść. Dlatego jako dodatek do dania na stole (ekhem… dywanie) lądują świeże, soczyste i aromatyczne zioła, a bogactwo herbat i naparów jest powalające. Z czegokolwiek by ta herbata nie była, jej nieodłącznym towarzyszem jest cukrowo-szafranowy lizak. Mieszając nim nasze ziółka mamy pewność, że do filiżanki trafiają przynajmniej 4 kopiaste łyżeczki cukru. Pewnie z tego powodu Iran się już nie kłopocze wynajdywaniem wymyślnych deserów, każdego zadowoli herbata oraz wielka poobiednia micha owoców.

Napar z krokusów i dużo słodkości

Napar z krokusów i dużo słodkości

W Safashahir kobiety tkają dywany. W domach stoją ramy różnych rozmiarów, na każdej z nich siedzi sobie kilka kolorowych motków. Przyjaciółki i kuzynki Fatmy pokazują nam swoje techniki, jeden supełek do ozdobnego dywanu jedwabnego, inny do wełnianego puchacza podłogowego. Ale prawdziwie niebywały jest widok pani w wielu przedemerytalnym, siedzącej szóstą godzinę tego i stu poprzednich dni po turecku przy słabej lampce, która z zacięciem przeplata kolejne kolorowe węzełki i podcina następny gotowy rząd dywanu. To dzieło sztuki za 3 miesiące osiągnie rozmiar 2x3m. Głupio się czułam kiedy te mistrzynie włóczki i supełków chciały uczyć się ode mnie robienia bransoletek z muliny.

Przyspieszony kurs tkania dywanu jedwabnego

Przyspieszony kurs tkania dywanu jedwabnego

Mistrzyni w akcji

Mistrzyni w akcji

dsc07312

W Safashahir mieszkańcy marzą o tym, żeby ich miasteczko zaczęło pojawiać się w grafikach turystów. Żeby podróżni zwrócili uwagę na perskie ruiny, stare gliniano-słomiane domy, organizowali sobie pikniki nad rzeką, w której pływają żółwie. Żeby odwiedzali dom kultury, w którym mężczyźni trenują swój dziwny sport i najpierw wymachują ogromnymi kręglami, a potem kręcą piruety, wszystko to w rytm psalmów. Żeby w tradycyjnym domu pana Rezy, w którym mieliśmy zaszczyt być pierwszymi zagranicznymi gośćmi, drzwi się nie zamykały, żeby cały świat mógł smakować zupę ash jego żony, piec z nim szaszłyki, podziwiać znaleziska i eksponaty, które już niedługo staną w jego muzeum, wypocząć przy kominku i docenić serce, jakie wkłada w rozwój swojego regionu.

Na piętrze u pana Rezy są pokoje gościnne. Na parterze już wkrótce otwarte zostanie muzeum.

Na piętrze u pana Rezy są pokoje gościnne. Na parterze już niedługo otwarte zostanie muzeum.

Z Fatmą, panem Rezą i ich rodzinami

Z Fatmą, panem Rezą i ich rodzinami

Pycha!

Pycha!

dsc07086

dsc07084

dsc07069

Gości tradycyjnie wita najmłodsza domowniczka z garnuszkiem płonących ziół.

Gości tradycyjnie wita najmłodsza domowniczka z garnuszkiem płonących ziół.

Zupa Ash. Moja ulubiona!

Zupa Ash. Moja ulubiona!

dsc07036

Do Iranu możesz przyjechać po sto różnych doświadczeń, na pustynię, do dżungli, na narty, szlakiem starożytnej historii, wiosek nomadów… Wszędzie ludzie są mili i gościnni, a jedzenie smaczne, ale tutaj znaleźliśmy to wyjątkowe coś. A kiedy wyjeżdżaliśmy, Fatma łapała stopa razem z nami i machała nam, póki nie zniknęła za horyzontem.

dsc08708

To akurat trening w Mashhadzie, ale idea ta sama.

4-safashahir-yazd-esfahan-587km

W filmie wykorzystano fragment utworu “Morning Mood” autorstwa Edvarda Griega.


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym.