HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Category: Malezja

5 powodów, dla których nie lubię Azji Południowo-Wschodniej

Nie lubię Azji Południowo-Wschodniej.

Widzieliście ten odcinek Przyjaciół, kiedy Chandler wyznaje, że nie lubi psów, nawet szczeniaczków, bo mają takie oczy, że nigdy nie wiesz, co myślą, a Ross – lodów, bo są za zimne? Tak właśnie się czuję czyniąc swoje wyznanie. Wszyscy kochają Półwysep Indochiński. Jedzenie jest świetne i tanie, pogoda murowana, plaże, małpki, słoniątka, nurkowanie i imprezy.

Czego tu się czepiać?

Jak mu się oprzeć?!

Continue reading

Frankie i historia podboju Melaki, cz. 2

Lekko pomarszczona, ale dobrze zakonserwowana Chinka z wybieloną twarzą, równym przedziałkiem i ciasno związanymi nad karkiem włosami, przywitała gości i skinęła na dwie nastolatki, które bezdźwięcznie uzupełniły filiżanki bardzo słabą zieloną herbatą. Nowoprzybyli dołączyli do osób zebranych przy stole i rozsiedli się na karminowych poduchach przesiąkniętych oparami opium. Wszyscy z zainteresowaniem obserwowali, jak czwórka graczy sprawnie układa tabliczki z tajemniczymi znakami.

Partia mahjonga trwała w najlepsze.

W tym samym czasie piętro wyżej oddawano się zgoła (z goła) innym przyjemnościom, do których dostępu pilnowała druga, równie wybielona, ale znacznie mocniej pomarszczona Chinka, która usadowiła się z miską zupy między kuchnią, a wejściem na piętro i siorbała cicho, ignorując podekscytowane głosy dochodzące znad partii mahjonga. Gracze z kolei ignorowali podekscytowane głosy dochodzące z piętra.

Continue reading

Frankie i historia podboju Melaki

Znacie ten moment, kiedy szef, zapalając jointa, podchodzi do was, klepie po plecach, mówi, że lepszego pracownika to nie ma w całej Europie i otwiera wam czwarte piwo, tańcząc i powarkując przy tym w rytm muzyki? Nie?

A Piotrek zna.

Continue reading

Kilometr – nadal ten sam: słuchając duchów Melaki

“Jeśli poczekasz do wieczora i cicho przejdziesz wzdłuż murów, wespniesz się na wzgórze i usiądziesz na jakimś starym kamieniu, usłyszysz je. To jak poszept wiatru, niemniej je słyszysz: głosy historii. Malakka jest jednym z takich miejsc. Pełnym umarłych, a umarli szepczą. Szepczą po chińsku, portugalsku, holendersku, malajsku, angielsku, niektórzy nawet po włosku, a niektórzy w językach, których nikt już nie używa. Nie ma to jednak żadnego znaczenia: historie opowiadane przez zmarłych z Malakki nikogo już nie interesują.”

Tiziano Terzani, „Wróżbita mi powiedział”

melaka duchy

Continue reading

Kilometr ten sam: Melaka i hej wesele

Obudził mnie śpiew w stereo z pobliskich meczetów.

Przewróciłam się na drugi bok, jęknęłam, zapomniawszy, że na drugim boku mam złamany obojczyk, przewróciłam się z powrotem na pierwszy bok i zakryłam głowę poduszką o średnich właściwościach tłumiących.

Continue reading

Kilometr 34 447: motyle Melaki

Ua-ua-ua-ua! I’m in love with your body!

Bombastic, ele fantastic, pa pa l’americano, asi voce me mata, ai se eu te pego, ai aiiiii so hot in here! so ice ice baby… ice ice favorito baby! pasito pasito oppa gangnam suave suavecito gangnam style poquito a poquito, mista lova lova sube sube!

motyle Melaki

Continue reading

Kilometr 33 998: Tioman – o kociej mafii i nurkowych wynurzeniach

Muskularny rudy kot z blizną koło nosa i nadgryzionym ogonem zatoczył po raz piąty ósemkę wokół moich nóg. Spojrzałam krytycznie na swój talerz: nasi lemak, czyli ryż w mleczku kokosowym z jajkiem, ostrą pastą sambal i – aha! niewielką porcją zesmażonych na skwarki malutkich rybek… Kotu z pyska patrzyło dobrze, wręcz pobłażliwie, kątem oka zauważyłam, że wokół zebrało się jego pięciu kocich ochroniarzy, mniejszych, lekko kościstych i ze zdecydowanie mniej przyjaznymi spojrzeniami.

Właśnie poznałam kociego Ala Capone. Z rybkami mogłam się pożegnać.

Tioman

Continue reading

Kilometr 33 286: o malezyjskiej kulinarnej Mekce i stolicy murali

Spędziłam 1,5 godziny w h&m przymierzając ubrania, których:

a) nie chciałam,

b) nie potrzebowałam,

c) nie podobały mi się,

d) nie miałam najmniejszego zamiaru kupować.

Aha! Już widzę, jak poszukujecie rozwiązania zagadki w zagmatwanych meandrach kobiecej logiki. Nie tędy droga.

W h&m po prostu była dobra klimatyzacja.

Georgetown

Schłodziwszy się w h&m (wiecie z jakim entuzjazmem Piotrek wszedł ze mną do sklepu?), wyruszamy na spacer po Georgetown – kulinarnej Mekce Malezji i azjatyckiej stolicy murali.

Continue reading

Kilometr 32 924: o pani Halince, peronie 9 3/4 i świetlikach w Malezji

Lubię światełka. Światełka są fajne.

Nie mogę być w Kuala Lumpur i nie zobaczyć moich światełek. – Justyna i Marek przylecieli nas odwiedzić i ledwie wylądowali, a ona już jedną nogą była pod pięknie iluminowanymi wieżami Petronas. Ja poszłam w interpretacji jej światełkowych życzeń nieco dalej.

kuala lumpur

Continue reading

Kilometr 32 382: o obojczyku, zatruciach i małpach na suficie

No i się doigrałam.

Padłszy ofiarą dwóch gentlemanów na motorze, siedzę w Melace o dwa miesiące dłużej niż zakładaliśmy, zrastając obojczyk poturbowany po tym, jak rzeczeni gentlemani zrzucili mnie z roweru, skuszeni niczym nie sugerującym zawartości niepozornym szmacianym plecaczkiem, w którym wiozłam połowę posiadanej elektroniki. Rzecz będzie o chorowaniu w Azji. 

chorowanie w Azji

Continue reading

© 2018 HitchHaning

Theme by Anders NorenUp ↑