HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Category: Timor Wschodni

12 momentów z drugich 12 miesięcy podróży dookoła świata

No serio.

Uwierzylibyście? Nasza podróż dookoła świata trwa już dwa lata!

Dwa lata, od kiedy przewróciliśmy swoje życie do góry nogami, wyszliśmy z domu, złapaliśmy stopa i tym stopem (oraz wieloma kolejnymi) przejechaliśmy dużo tysięcy kilometrów przez trzy kontynenty. Dwa lata przygód, anegdot, doświadczeń, odkryć kulinarnych, ale też dwa lata niewidzenia się z najbliższymi. Oj, działo się w tym roku! Opowiem Wam o Piotrka i moich naj momentach z tego roku podróży dookoła świata. A kto sobie chce przypomnieć momenty zeszłoroczne, to ten przycisk stanowi wehikuł czasu zaprogramowany na koniec lipca 2017.

PRZYCISK

Continue reading

Kilometr 44 843: jak ugryźć największy owoc świata

Po długim, ale ciekawym wstępie, z tego artykułu dowiesz się, jak przygotować owoc chlebowca vel. jackfruit.

Z jednego z czterech kościołów w promieniu 400m wylała się gromada kolorowo i stylowo ubranych pań z torebkami świetnie dobranymi do za dużych o trzy-cztery rozmiary szpilek. Jeżeli był w Dili jakiś interes, który kręcił się lepiej niż domy misyjne, to były nim second handy z zachodnią odzieżą, którą mamy, córki i siostry się potem wymieniały.

jak przygotować owoc chlebowca

Tu dla odmiany tkaniny bardzo lokalne 🙂

Continue reading

Kilometr 40 075: o równiku, jachtostopie i najlepiej strzeżonych plażach świata

Magiczna liczba 40 075 kilometrów.

Właśnie przejechaliśmy lądem równowartość obwodu równika i prawie wszystko to autostopem. Co tu dużo gadać, dumna trochę jestem!

Continue reading

Kilometr 39 985: o kraju, o którym nigdy nikt nie słyszy

– Przez twoje wojaże w końcu opanuję geografię…

– O, to super, że dojechaliście do Timoru Wschodniego. Zaraz sprawdzę, gdzie to jest.

– Ty to chyba te kraje sama wymyślasz!

To niektóre z reakcji rozmówców na naszą trasę.

Są takie kraje, o których się po prostu nigdy nie słyszy.

życie w Timorze Wschodnim

Continue reading

Kilometr 39 903: o poszukiwaniach Ziemi Obiecanej

„To wy tu sobie jeszcze posiedźcie przez godzinkę-dwie, ja poczekam i popatrzę, czy się z was wyciągnie jakąś łapóweczkę. Nie do końca mam jeszcze koncepcję, za co was skasować, ale to nic, poczekajcie, może wymyślę.”

Tak w wolnym tłumaczeniu przebiegała przeprawa przez ostatnie metry Indonezji. Celnik łypał na nas, grzebał po paszportach, przeglądał plecaki, raz kazał do pokoju wejść, innym znów razem przegonił na zewnątrz, wciąż dzierżąc paszporty z irytująco praworządnymi pieczątkami. W końcu zmulił go własny brak pomysłowości i nasze miny mówiące „mamy czas i z nie takich opresji wizowo-granicznych już wychodziliśmy”, przeklął pod nosem wpychając nam wymiętoszone dokumenty w dłonie i machnął, jakby opędzał się od dwóch uciążliwych much.

Continue reading

© 2018 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑