HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Category: Miejsca (page 1 of 11)

Kilometr 51 510: o najmniej seksownych odgłosach godowych w świecie zwierząt

CHRRROAAAARRRR WRYYYYCHRRRYRR GRYYCHRRRHYYY!!!

Z lekkim niepokojem rozejrzałam się dookoła. Nikt nikogo nie mordował. Nikt nie próbował odpalić czterdziestoletniej łady. Nikt nie rozpoczynał świniobicia.

BUUURRRRRZCHRRRRYYYR!!!

Spojrzałam w górę. Bingo. Na gałęzi eukaliptusa bujała się puchata kulka pluszu z frędzlami na uszach, wydając najmniej puchate, pluszowe i frędzlaste odgłosy w świecie przyrody.

gdzie znaleźć koale

***

Gdzie znaleźć koale?

Bo to nie do końca tak, że same cię odszukają…

Kangury i oposy – owszem, przed nimi nie da się uchronić. O tym, że fauna Australii jest niebezpieczna, przekonaliśmy się na własnej skórze, kiedy piersią osobistą musiałam bronić przed nimi ostatniej paczki żelków. A musicie wiedzieć, że to szczwane i podstępne stworzenia są i w delegację pod drzwi namiotu wysyłają dwa najsłodsze egzemplarze, że niby zacznę robić zdjęcia i się nie zorientuję o co tu tak naprawdę chodzi, ale nie ze mną te numery.

gdzie znaleźć koale

Złodziej nr 1

gdzie znaleźć koale

Złodziej nr 2

Na drugi dzień się zorientowałam, że zniknęły ciastka. Do teraz nie mogę się pozbierać. Nawet nie chodzi o te ciastka, ale jak żyć, wiedząc, że dziecko-opos i dziecko-kangur są sprytniejsze ode mnie?!

No, ale ja tu nie przyszłam po to, żeby się użalać nad brakiem ciastek i własnej błyskotliwości, tylko żeby opowiedzieć Wam, jak przy braku ciastek dosłodzić sobie życie, a to można osiągnąć poprzez odnalezienie koali.

Zatem jak i gdzie znaleźć koale?

Pierwszym sygnałem, że koale mogą być gdzieś nieopodal są drzewa eukaliptusowe, najlepiej takie z liśćmi. Drzewa eukaliptusowe bez liści są doskonałym znakiem, że koale tu były, ale je deportowano, bo z zeżartymi wszystkimi liśćmi drzewa uschły, a tym samym koale nie mają co jeść. Takie średnio bystre te koale, w kwestii myślenia strategicznego już nawet ja z nimi wygrywam, bo wiadomo, że jak dzisiaj zjesz wszystkie żelki, to jutro będzie dieta przymusowa…

gdzie znaleźć koale

Las zabity przez koale

Drugim znakiem potwierdzającym obecność koali są dźwięki, które starałam się zaprezentować powyżej. Odgłosy owe wydają osobniki męskie w celu zwrócenia uwagi samic na swoją muskulaturę i zalotne frędzle na uszach. Doprawdy, która samica leci na takie buczenio-charczenio-chrząkanie, to ja nie wiem, bo to naprawdę mało seksowne sygnały godowe, ale najwyraźniej kilka ich jest, skoro gatunek ma się dobrze.

gdzie znaleźć koale

Trzecią oznaką, że koala może znajdować się nieopodal będzie dziecko gatunku ludzkiego wskazujące ręką w górę i krzyczące, że ono chce przytulić koalę. No i dopóki na werbalnym wyrażaniu swojej fascynacji koalim pluszem się kończy, to wszystko gra, ale bardzo często się nie kończy i rodzice na przytulanie koali ochoczo przystają, a wtedy efektem może być bardzo nieładnie podrapane dziecko, z którego do końca życia cały świat się będzie nabijać, że ma blizny po walce z koalą. No serio, koale mają pazury, dzięki którym to mogą się skutecznie wspinać na drzewa eukaliptusowe, a skoro najbardziej po leniwcu leniwe stworzenie świata potrafi się efektywnie przemieszczać z gałęzi na gałąź, to wiedz człowieku, że stoi za tym przyczyna.

***

Przygotowawszy się uprzednio z miejsc występowania koali, doautostopowaliśmy ochoczo do Raymond Island – wysepki, na której żyje sobie około trzystu misiów, a krajobraz dodatkowo wzbogacają kangury, papugi, pelikany i inne cuda. Z rzeczonych trzystu misiów, udało nam się wytropić około trzydziestu. Rozbiliśmy namiot w cudnych okolicznościach przyrody, które tylko trochę zaburzał fakt, że nasz niezniszczalny palnik właśnie wymyślił kolejny, nowy, rekordowy sposób na zepsucie się. Tak, chyba kiedyś napiszę o wszystkich sposobach, na jakie potrafi zepsuć się palnik. Odgłosom godowym koali wtórowały odgłosy Piotrka wymyślającego nowy sposób na reanimowanie palnika. Udało się, zanim postanowiłam zjeść makaron na sucho.

gdzie znaleźć koale

“Pole namiotowe” na Raymond Island

CHRRROAAAARRRR WRYYYYCHRRRYRR GRYYCHRRRHYYY!!!

Odgłosy godowe koali to zaskakująco skuteczna kołysanka.

gdzie znaleźć koale

Inne okoliczności przyrody.

gdzie znaleźć koale

gdzie znaleźć koale

Jak już wiadomo, gdzie znaleźć koale, to jeszcze pokażę Wam okolice Jervis Bay – plażę z najbielszym piaskiem na świecie.

gdzie znaleźć koale

Panierka.

gdzie znaleźć koale

Żeby była jasność, piasek może i jest biały, ale woda jest zimna.

gdzie znaleźć koale gdzie znaleźć koale gdzie znaleźć koale gdzie znaleźć koale  gdzie znaleźć koale


Jeżeli podobał Ci się ten wpis, będzie mi bardzo miło, jeśli polecisz mojego bloga swoim znajomym.

Kilometr 50 748: o hipsterstwie, konwencjonalnych modlitwach i selfie w toalecie

Lubię ten pierwszy oddech miasta.

Ten, po którym od razu wiesz, czy jest biegnące, chaotyczne, leniwe, kolorowe, przytłaczające, skromne, buzujące, organiczne, hipsterskie, vintage, czy nowoczesne. Czy płynie kawą, czy winem, czy kocha starocie, czy całe jest w szkle i błyszczy. Czy nocuje w wysokich hotelach, czy w butikowych pensjonatach, a może w przyczepach kampingowych? Czy mija przybysza w locie bez chwytania jego wzroku, czy go otula uroczą pierzynką gościnności.

Pierwszy oddech Melbourne mnie nie zawiódł, przedstawił sprawę najjaśniej, jak się dało.

melbourne

Continue reading

Kilometr 50 209: o Great Ocean Road, przywróconym głosie i trudnych procesach decyzyjnych

Great Ocean Road

„Cześć! Gdzie jedziecie? Nieważne, wsiadajcie! Na pewno na Great Ocean Road, prawda? O, a chcecie wpaść do mnie na herbatę? Pewnie, że chcecie, mam dobrą herbatę. Mieszkam w Port Campbell, wybieraliście się tam na pewno, przecież to początek Great Ocean Road, pewnie, że się tam wybieraliście! A wiecie co, bo ja dzisiaj wieczorem pracuję, ale to nic, rozgościcie się, nie będzie mnie ze trzy godziny, a chciałam jeszcze wcześniej podjechać do mamy, bo akurat po drodze, to znaczy prawie po drodze, tylko się zastanawiam, czy zdążę do pracy, mam na 18, to chyba nie zdążę, ale mama zrobiła zapiekankę, też byście zjedli! No to pojedziemy do mamy, nadrabiam tylko 15 minut w jedną stronę, aha, czyli pół godziny, to nie zdążę jednak, o, mama dzwoni, no cześć mamuś! Właśnie do ciebie jadę i mam ze sobą parę autostopowiczów! Skąd? Nie wiem, jeszcze nie pytałam, będziemy za chwilę, no to dobra, paaa, bo nie mogę rozmawiać. O, a tu mijamy moją ulubioną plażę, zawiozę was tu później, chociaż nie, bo później się będę spieszyć, to podjedziemy teraz.”

Continue reading

Baku – stolica ognia

Pierwszy raz spojrzałam na Azerbejdżan z gruzińskiej strony, przy monastyrach David Gareji. Step ciągnął się hen daleko, wydawało mi się, że taki krajobraz biegnie aż po Morze Kaspijskie. Zanim jednak dotarłam do Baku, czekały na mnie góry Kaukazu, krystaliczne jeziora, poligony wojskowe, gęste lasy, misternie malowane pałace, białe plaże…

baku

Continue reading

Kilometr 49 795: o zemście królików i morderczej faunie Australii

Zwierzęta Australii

Po co popełniać ten sam błąd dwa razy, skoro można go popełnić tak z siedem-osiem razy, no wiecie, żeby mieć pewność?

Oto motto, które wisi oprawione w ramkę w każdym australijskim instytucie zoologicznym i botanicznym.

Pierwsze były króliki.

zwierzęta Australii

Continue reading

Kilometr 49 148: o małym domku, upiornym strachu na wróble i najgorszym makaronie świata

– Łoooo, wstawaj, mamy kangury pod oknem! – Piotrek przez lata związku doskonale opanował sztukę budzenia mnie. Sposób na kangury wypróbował po raz pierwszy, ale okazał się skuteczny.

– Żywe? – ziewnęłam i do połowy otwarłam prawe oko. Wolałam się upewnić. Na poboczach Stuart Highway, od Darwin aż po Adelaide było tyle potrąconych zwierzaków, że zaczynałam wątpić, czy w całej Australii jeszcze się jakieś ostały.

życie Południowej Australii

Continue reading

Kilometr 48 685: Uluru podane z cebulą

Była sobie duża skała.

Mieszkała na samym środku pustyni i trochę jej było smutno i samotnie. Zdarzało się, że podskoczył do niej jakiś kangur, albo podpełzła jaszczurka, ale nikt nigdy nie zaprosił jej na urodziny ani nie wysłał kartki na święta.

uluru budżetowo

Continue reading

12 momentów z drugich 12 miesięcy podróży dookoła świata

No serio.

Uwierzylibyście? Nasza podróż dookoła świata trwa już dwa lata!

Dwa lata, od kiedy przewróciliśmy swoje życie do góry nogami, wyszliśmy z domu, złapaliśmy stopa i tym stopem (oraz wieloma kolejnymi) przejechaliśmy dużo tysięcy kilometrów przez trzy kontynenty. Dwa lata przygód, anegdot, doświadczeń, odkryć kulinarnych, ale też dwa lata niewidzenia się z najbliższymi. Oj, działo się w tym roku! Opowiem Wam o Piotrka i moich naj momentach z tego roku podróży dookoła świata. A kto sobie chce przypomnieć momenty zeszłoroczne, to ten przycisk stanowi wehikuł czasu zaprogramowany na koniec lipca 2017.

PRZYCISK

Continue reading

Kilometr 47 032: o tykającej bombie, Trumpie, autostopie w Australii i supermocach

Który przeciąć kabel?

Przez głowę przebiega milion myśli, życie przelatuje przed oczami. Bomba tyka beznamiętnie.

Zapalnik zlokalizowany, ale jak to rozbroić?

Continue reading

Kilometr 46 057: o trollowaniu Australijczyków i opuszczonej chacie aborygeńskiej

Nazywam się Hania Zieleźnik-Rybak.

Wiele osób pyta mnie, po co mi podwójne nazwisko. Odpowiadam wtedy, że jakoś tak się przyzwyczaiłam, dziwnie było nagle przestać być Zieleźnikiem, nie mam rodzeństwa, najmłodsza w rodzinie, blabla.

To nieprawda.

Prawda jest taka, że uwielbiam obserwować twarz osoby, która ma zapisać albo przeczytać moje nazwisko.

Continue reading

Older posts

© 2018 HitchHaning

Theme by Anders NorenUp ↑