HiHa

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Month: Kwiecień 2018

Kilometr 39 903: o poszukiwaniach Ziemi Obiecanej

„To wy tu sobie jeszcze posiedźcie przez godzinkę-dwie, ja poczekam i popatrzę, czy się z was wyciągnie jakąś łapóweczkę. Nie do końca mam jeszcze koncepcję, za co was skasować, ale to nic, poczekajcie, może wymyślę.”

Tak w wolnym tłumaczeniu przebiegała przeprawa przez ostatnie metry Indonezji. Celnik łypał na nas, grzebał po paszportach, przeglądał plecaki, raz kazał do pokoju wejść, innym znów razem przegonił na zewnątrz, wciąż dzierżąc paszporty z irytująco praworządnymi pieczątkami. W końcu zmulił go własny brak pomysłowości i nasze miny mówiące „mamy czas i z nie takich opresji wizowo-granicznych już wychodziliśmy”, przeklął pod nosem wpychając nam wymiętoszone dokumenty w dłonie i machnął, jakby opędzał się od dwóch uciążliwych much.

Continue reading

5 sposobów na dogadanie się za granicą

Jak nam się to przytrafia, że co i rusz lądujemy w domu na irańskiej wsi, na herbacie w turkmeńskiej czaikhanie, na owcobiciu z kirgiską rodziną i na wódce z wietnamskimi kierowcami ciężarówek? Jak to się robi, żeby niczego nie planując i nie płacąc za zorganizowane zajęcia mieć najwięcej kontaktu z ludźmi, nauczyć się gotować od babci nieopłaconej przez biuro podróży i trafić do ulubionych miejscowych jadłodajni?

Jak się dogadać za granicą?

Proszę bardzo, oto pięć sprawdzonych sposobów na zjednanie sobie ludności autochtonicznej  bez znajomości ich języka.

Continue reading

Kilometr 39 799:o torturach autobusowych

Po mrugającym wyświetlaczu kineskopowego monitora skakał sterowany joystickiem Królik.

Ogon miał kulisto-puchaty, siekacze dorodne, uszy klapnięte i długie prawie do pasa. Rozejrzał się dookoła, podskoczył dwa razy dla próby, lądując z gracją na trawniku brzdękającym jak cymbałki, i rozpoczął swoją misję. Nad głową Królika, pomiędzy chmurkami, pojawił się rządek kilku migających marchewek. Podskoczył, schrupał je donośnie, a uszy nieco się podniosły.

Continue reading

Kilometr 39 769: o genezie powstania fasolek wszystkich smaków

W Azji nie ma dobrych słodyczy. Nie ma i już.

Są czasami ciekawe słodycze, na pewno egzotyczne, ale nie smaczne. Pół kontynentu później mój desperacki przewodnik o przeżywaniu głodu czekoladowego w Chinach jest wciąż aktualny. Wiecie czym mnie potraktowano do kawy w Chinatown w Melace?

O, tym ciastkiem.

słodycze w indonezji

Poświęćcie chwilę na zgadywanie, co jest w środku, zanim przejdziecie do dalszej części tekstu.

Continue reading

© 2018 HiHa

Theme by Anders NorenUp ↑