HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Krótka historia o niewielkiej kosmetyczce

Jak spakować kosmetyczkę na wyjazd?

Wiadomo nie od dziś, że każda normalna dziewczyna potrzebuje w podróży kosmetyczki mieszczącej krem pod oczy, krem na dzień, krem na noc, maseczkę oczyszczającą, maseczkę ujędrniającą, peeling, serum odżywcze, szampon, odżywkę, serum na zniszczone końcówki, wosk prostujący i/lub podkreślający skręt loków, no i oczywiście wszystkie produkty z kategorii uczłowieczających.

kosmetyczka na wyjazd

Continue reading

Kilometr 45 103: o Głupiej Blondynce i polowaniu na krokodyle

„Nigdy nie odwracajcie się plecami do wody. Na jednego krokodyla, którego zauważycie, obok będzie dziesięć, które będą obserwować was. Jeżeli cokolwiek by się działo, kamizelki ratunkowe są pod pokładem. Nie żeby wam się na coś miały przydać, krokodyle was dopadną, zanim zdążycie dopłynąć do brzegu.”

Continue reading

Kilometr 44 913: o Krokodylu Dundee i północnoaustralijskiej sztuce tatuażu

– What are you two bloody cunts doing here?

Starszy mężczyzna z brodą sięgającą połowy wytatuowanej klatki piersiowej, jak zdradzała rozchylona koszula w kolorze spranego khaki, w kapeluszu kowbojskim i z nieco koślawymi atramentowymi literkami na palcach układającymi się w słowo f u c k, podszedł do nas z tradycyjnym północnoaustralijskim powitaniem na ustach.

Krokodyl Dundee

Weed – nasz Krokodyl Dundee

Continue reading

Kilometr 44 843: jak ugryźć największy owoc świata

Z jednego z czterech kościołów w promieniu 400m wylała się gromada kolorowo i stylowo ubranych pań z torebkami świetnie dobranymi do za dużych o trzy-cztery rozmiary szpilek. Jeżeli był w Dili jakiś interes, który kręcił się lepiej niż domy misyjne, to były nim second handy z zachodnią odzieżą, którą mamy, córki i siostry się potem wymieniały.

jak przygotować owoc chlebowca

Tu dla odmiany tkaniny bardzo lokalne 🙂

Continue reading

Kilometr 40 075: o równiku, jachtostopie i najlepiej strzeżonych plażach świata

Magiczna liczba 40 075 kilometrów.

Właśnie przejechaliśmy lądem równowartość obwodu równika i prawie wszystko to autostopem. Co tu dużo gadać, dumna trochę jestem!

Continue reading

Kilometr 39 985: o kraju, o którym nigdy nikt nie słyszy

– Przez twoje wojaże w końcu opanuję geografię…

– O, to super, że dojechaliście do Timoru Wschodniego. Zaraz sprawdzę, gdzie to jest.

– Ty to chyba te kraje sama wymyślasz!

To niektóre z reakcji rozmówców na naszą trasę.

Są takie kraje, o których się po prostu nigdy nie słyszy.

życie w Timorze Wschodnim

Continue reading

Kilometr 39 903: o poszukiwaniach Ziemi Obiecanej

„To wy tu sobie jeszcze posiedźcie przez godzinkę-dwie, ja poczekam i popatrzę, czy się z was wyciągnie jakąś łapóweczkę. Nie do końca mam jeszcze koncepcję, za co was skasować, ale to nic, poczekajcie, może wymyślę.”

Tak w wolnym tłumaczeniu przebiegała przeprawa przez ostatnie metry Indonezji. Celnik łypał na nas, grzebał po paszportach, przeglądał plecaki, raz kazał do pokoju wejść, innym znów razem przegonił na zewnątrz, wciąż dzierżąc paszporty z irytująco praworządnymi pieczątkami. W końcu zmulił go własny brak pomysłowości i nasze miny mówiące „mamy czas i z nie takich opresji wizowo-granicznych już wychodziliśmy”, przeklął pod nosem wpychając nam wymiętoszone dokumenty w dłonie i machnął, jakby opędzał się od dwóch uciążliwych much.

Continue reading

5 sposobów na dogadanie się za granicą

Jak nam się to przytrafia, że co i rusz lądujemy w domu na irańskiej wsi, na herbacie w turkmeńskiej czaikhanie, na owcobiciu z kirgiską rodziną i na wódce z wietnamskimi kierowcami ciężarówek? Jak to się robi, żeby niczego nie planując i nie płacąc za zorganizowane zajęcia mieć najwięcej kontaktu z ludźmi, nauczyć się gotować od babci nieopłaconej przez biuro podróży i trafić do ulubionych miejscowych jadłodajni?

Jak się dogadać za granicą?

Proszę bardzo, oto pięć sprawdzonych sposobów na zjednanie sobie ludności autochtonicznej  bez znajomości ich języka.

Continue reading

Kilometr 39 799:o torturach autobusowych

Po mrugającym wyświetlaczu kineskopowego monitora skakał sterowany joystickiem Królik.

Ogon miał kulisto-puchaty, siekacze dorodne, uszy klapnięte i długie prawie do pasa. Rozejrzał się dookoła, podskoczył dwa razy dla próby, lądując z gracją na trawniku brzdękającym jak cymbałki, i rozpoczął swoją misję. Nad głową Królika, pomiędzy chmurkami, pojawił się rządek kilku migających marchewek. Podskoczył, schrupał je donośnie, a uszy nieco się podniosły.

Continue reading

Kilometr 39 769: o genezie powstania fasolek wszystkich smaków

W Azji nie ma dobrych słodyczy. Nie ma i już.

Są czasami ciekawe słodycze, na pewno egzotyczne, ale nie smaczne. Pół kontynentu później mój desperacki przewodnik o przeżywaniu głodu czekoladowego w Chinach jest wciąż aktualny. Wiecie czym mnie potraktowano do kawy w Chinatown w Melace?

O, tym ciastkiem.

słodycze w indonezji

Poświęćcie chwilę na zgadywanie, co jest w środku, zanim przejdziecie do dalszej części tekstu.

Continue reading

« Older posts

© 2018 HitchHaning

Theme by Anders NorenUp ↑