HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Page 2 of 10

Kilometr 32 382: o obojczyku, zatruciach i małpach na suficie

No i się doigrałam. Padłszy ofiarą dwóch gentlemanów na motorze, siedzę w Melace o dwa miesiące dłużej niż zakładaliśmy, zrastając obojczyk poturbowany po tym, jak rzeczeni gentlemani zrzucili mnie z roweru, skuszeni niczym nie sugerującym zawartości niepozornym szmacianym plecaczkiem, w którym wiozłam połowę posiadanej elektroniki.

Continue reading

Gruzja w słuchawkach: 5 sposobów na jesień

To już. To ten moment, kiedy mija zauroczenie zupą dyniową z imbirem i kurkowym risotto, kasztany pozbierane na spacerze zdążyły się pokryć kurzem, a kolorowe liście pozbawił wdzięku pies sąsiada.

Pierwsze skrobanie szyb o poranku, pierwsze dni, kiedy wracasz z pracy po ciemku… To już.

Jak sobie radzicie z jesienią? Ja znam jeden sposób: góry! A jak sie nie da nanożnie, to chociaż nausznie 🙂

Continue reading

Kilometr 31 120: Angkor Wat, czyli jak zostać Indianą Jones’em na jeden dzień

Olejcie Siem Reap! Wstęp do Angkor Watu podrożał, świątynie jak świątynie, miasto zalane turystami… Lepiej zostańcie dłużej na wyspie. – manager resortu ewidentnie był zadowolony z naszej pracy, ale żeby uciekać się do takich argumentów?

Nie spotkałam nikogo, kto nie chciałby odwiedzić Angkor Watu.

To ta sama liga, co Taj Mahal i Machu Picchu. Czy turystycznie? I to jak! Ale przecież nikt nie liczy na to, że jadąc tam, zostanie nowym Indianą Jones’em i wyląduje na rozkładówce National Geographic!

Continue reading

Kilometr 30 967: depresyjna podróż do depresyjnej stolicy

Autostop na pace.

Wiatr we włosach, panoramiczny widok okolicy, ekologiczna klimatyzacja. Uczucie graniczące z galopowaniem na grzbiecie wierzchowca.

Continue reading

Kilometr 30 647: o tatuażach, planktonie i berlińskiej Love Parade

Theany, uśmiechnięty kapitan resortowej łódki, podwinął rękawy, odsłaniając domowej produkcji tatuaże. Na lewym przedramieniu: Sory mama, sory papa, a na prawym nazwa hotelu, dla którego pracuje. Kilka miesięcy wcześniej jeden z chłopaków z budowy zostawił w resorcie swoją maszynkę do tatuowania, stała się ona bardzo popularną zabawką. Powstrzymując chichot pomyślałam sobie, że tatuowanie imienia dziewczyny to jednak nie najgorszy z pomysłów…

Continue reading

Kilometr 30 385: barmanki w tropikach wyznania

Potrzebuję wakacji od moich wakacji.

W ostatnich tygodniach zaczęłam obserwować narastającą niechęć do zwiedzania, wprost proporcjonalną do ochoty na zostanie chwilę w jednym miejscu, nadrobienie zaległości w serialach, popracowanie dłużej niż przez dwa dni z rzędu…

Continue reading

Kilometr 30 126: o wodospadach, wydrach i jedwabnikach

Dobrze, że się zaczyna pora deszczowa, bo wodospady będą ładniejsze! – wykrzyknęła Hania z naturalnym dla siebie optymizmem. Pogoda na to odpowiedziała: „To ja Wam jeszcze uświetnię te wodospady!”. I lunęła.

Ulewa jest mą siostrą, strumień brateeeem… Continue reading

Kilometr 29 624: o trudach i urokach podróży po Wietnamie

Wietnam jest jednocześnie łatwym i trudnym kierunkiem dla backpackera.

Dlaczego trudnym? Bo wszechobecność motorków utrudnia autostopowanie (choć w teorii wiem, że moglibyśmy się oboje z plecakami zmieścić na motorze razem z kierowcą, jego rodziną i kilkoma kotami, wolałam nie próbować…). Bo każdy skrawek wolnego terenu wykorzystany jest na uprawę ryżu, który to rośnie na terenie mocno podmokłym, ergo, nienadającym się do rozbicia namiotu.

Continue reading

Kilometr 28 882: motor – miejski cwaniak

Żyzne tereny Delty Mekongu. Każdego ranka setki osobników wypełzają ze swoich nor, z wolna, lecz z ogromną determinacją zmierzają do miejsc codziennych spotkań. Jedne malutkie, dwukołowe, inne potężne, onieśmielające okolicę swym warkotem silnika, wszystkie łączy wola walki. Pojazd, który przeżyje pierwsze tygodnie w miejskiej dżungli, ma szanse poradzić sobie w przyszłości. Przetrwają tylko najlepiej przystosowani.

Continue reading

Lisbon Story

Jest ciepła, radosna, roztańczona i pijana młodym winem. Uśmiecha się wtedy, kiedy innych dopada złość, czy melancholia, lubi jeść świeże grillowane sardynki, nie śpi, gdy inni śpią, a piwo zagryza morskimi ślimakami. Jest moją bratnią duszą.

Continue reading

« Older posts Newer posts »

© 2018 HitchHaning

Theme by Anders NorenUp ↑