HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Lisbon Story

Jest ciepła, radosna, roztańczona i pijana młodym winem. Uśmiecha się wtedy, kiedy innych dopada złość, czy melancholia, lubi jeść świeże grillowane sardynki, nie śpi, gdy inni śpią, a piwo zagryza morskimi ślimakami. Jest moją bratnią duszą.

Swoich gości kusi każdego ranka pysznym aromatem kawy i autorskich wypieków. Wieczorami z jej okien rozbrzmiewają nostalgiczne nuty fado, a w weekendy, wraz z przyjaciółmi, chodzi na plażę – czasem surfuje, a czasem siada w cieniu z książką. Lizbona kocha morze. I rozumie je jak nikt inny.

Odwiedź ją i zostań na tydzień, miesiąc, rok. Poznaj miejsca, które opisują mądre książki i przewodniki – Belém, Alfamę, Praça do Comércio, Rua Augusta i trasę kultowego tramwaju 28. A potem przekonaj się, że z Belém wieczorem najpiękniej wygląda Tag, w zakątkach Alfamy dwa razy w tygodniu odbywa się fenomenalny pchli targ – Feira de Ladra. Za drzwiami jednego z budynków przy Praça do Comércio, w instytucie wina portugalskiego, można uczestniczyć w degustacjach win różnych regionów kraju. Kawałek za ostatnią stacją tramwaju 28 znajduje się stary, wyjątkowy, magnetyczny cmentarz – Prazeres. A z Rua Augusta trzeba wspiąć się stromą, brukowaną uliczką, żeby znaleźć swoją nową ulubioną restaurację, która co prawda nie wykosztowała się specjalnie na projektanta wnętrz, ale za to serwuje fantastyczną doradę.

Idź na drinka do Bairro Alto około 20:00 i zdziw się, że nikogo tu nie ma. Wróć tu o 23:00 i zdziw się, że nie możesz przecisnąć się przez tłum ludzi. Obserwuj, jak słońce oblewa czerwonym, zachodzącym światłem rude dachy – codziennie z innego punktu widokowego – Miradouros – wystarczy ci ich na jakiś czas. Zamów szklaneczkę likieru z gorzkich migdałów z cytryną w budce, która wygląda jak kiosk z gazetami. Popatrz, jak przyjezdni Brazylijczycy uczą capoeiry – sztuki zwanej najniebezpieczniejszym z tańców i najpiękniejszą z walk. Przyjmij spojrzenia pełne pogardy, kiedy będziesz skubać ziarna łubinu, nie popijając ich piwem. Idź na mecz, nawet jeśli nie lubisz piłki nożnej i pierwszy raz usłyszałeś o drużynie Benfica dopiero tutaj. Policz, ile butelek Moscatel de Setúbal i puszek z owocami morza możesz spakować do bagażu i zapłacz gorzko, że tylko tyle. Nie martw się, wrócisz tu szybciej, niż ci się wydaje.

Zdjęcia Lizbony oglądasz dzięki uprzejmości Magdy z pyszne-to.pl, która piecze jeszcze lepiej niż fotografuje. 

2 komentarze

  1. Moje marzenie na wakacje… 🙂

    • Hania, kierownik wycieczki

      11/08/2017 at 10:17

      Jedź, jedź koniecznie!!! Daj znać wcześniej, wszystko Ci poopowiadam 😀

Powiedz mi, co myślisz:

© 2017 HitchHaning

Theme by Anders NorenW górę ↑