HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Kategoria: Chiny (strona 1 z 2)

Kilometr 27 574: szczepionka na Chiny

Ustawiłam się w kolejce do czwartej z kolei kasy na dworcu kolej(k)owym. W pierwszej nie obsługiwano turystów, w drugiej – translatora, w trzeciej bilet można było nabyć tylko z paszportem, a ten właśnie leżał w ambasadzie wietnamskiej, trzy ulice dalej. Nie zdziwiło mnie to.

Czytaj więcej

Kilometr 26 830: rezerwat Yading, czyli jak zostałam masochistką

Obudziłam się ugrillowana po równo z każdej strony. Poleżałam jeszcze kilka chwil dopiekając plecy, wiedząc, że kolejnej nocy łóżka z materacem elektrycznym będzie mi bardzo brakować… Nieliczni szaleńcy, którzy wybierają się do Tybetu w miesiącach zimowych, szybko przyzwyczajają się do tostera pod prześcieradłem, na łóżku, za które zapłacili 3$. Zwykle trzeba sporej woli walki i siły ducha, żeby z niego wypełznąć i zmierzyć się z nieogrzewanym pokojem, ale nie dziś. Dziś mieliśmy wreszcie iść w miejsce, po które przyjechaliśmy do Chin.

Czytaj więcej

Kilometr 25 989: łopot kolorowych flag

Wiem, że wolicie widzieć u mnie literki. Są jednak takie miejsca, którym najpiękniej towarzyszy cisza. Zakochałam się w Tybecie. Powietrze pachnie himalajskim wiatrem, kadzidłem palonym w świątyniach i nadchodzącą burzą. Zakochałam się w Tybetańczykach. Mają w oczach spokój, mądrość i światło, a we włosach barwne kamienie, pióra i wolność. Ulice witają mnie roześmianym pozdrowieniem tashidele.

Czytaj więcej

Kilometr 25 720: o ekstremistach i separatystach

Potężny, ogolony na łyso mężczyzna ze swastyką wytatuowaną na dłoni skinął głową i zaprosił mnie do środka. Nad drzwiami do namiotu wisiało zdjęcie jego lidera i przewodnika duchowego, przez wielu uważanego za ekstremistę i separatystę o skłonnościach terrorystycznych. Takich jak on się przesiedla, ich zapędy dusi w zarodku, ich retoryki nie akceptuje. Lepiej żeby nie tworzyli większych ugrupowań.

Czytaj więcej

Kilometr 25 339: blaski i cienie chińskiego showbiznesu, czyli jak Piotrek został gwiazdą

– Ta twarz! Musimy go mieć! – reżyser wyciągnął telefon i ukradkiem strzelił zdjęcie. – Popatrz na jego profil i głębię spojrzenia!

Kamerzysta zachłystnął się powietrzem i pokiwał twierdząco głową. Decyzja zapadła.

Czytaj więcej

Kilometr 24 877: o pałeczkowym savoir vivre i egzotyce na talerzu

Dzisiaj zwrócono mi uwagę, że niekulturalnie jem. Głupio mi.

Że pałeczek nie należy wbijać w jedzenie, to wiem i nie wbijam. Że się nie powinno wymiatać wszystkiego z dna miski, bo gospodarz pomyśli, że za mało zaoferował, wiem i nie wymiatam (zazwyczaj). Że im głośniej się konsumuje, tym większy komplement otrzymuje kucharz też wiem. Ale jakoś się nie stosuję. I tu jest pies pogrzebany.

Czytaj więcej

Kilometr 23 551: jak przetrwać, czyli lingwistki mandaryńskie rozważania

Słyszałeś o jakimś języku, w którym nie ma gramatyki? Takim, w którym nikt nie straszy koniugacją, deklinacją, wyjątkami, a uwstecznienie wypowiedzi osiąga się przez dodanie do zdania wyjściowego „wczoraj”, bez zastanawiania się nad czasownikami nieregularnymi? Taki przyjazny jest właśnie język chiński.

No ok, zwykle, jeżeli coś wydaje się zbyt dobre, żeby było prawdziwe, to gdzieś jest haczyk…

Czytaj więcej

Kilometr 23 092: o chińskich pracach archeologicznych i przestrzeni osobistej

Jak taki duży palec mieści się w takim małym nosie? – zaintrygowany Piotrek podtrzymywał kontakt wzrokowy z panią, która z zacięciem uskuteczniała prace archeologiczne we własnej twarzy. Pani się tak zapatrzyła, że istniała poważna obawa, że przewierci się za głęboko.

Czytaj więcej

Kilometr 22 856: o głodzie i odwyku, czyli słodycze w Chinach

Siostro! Przyjdzie taki moment, że znienawidzisz Chiny, znienawidzisz Chińczyków i znienawidzisz siebie za pomysł przyjazdu do tego kraju. Obudzisz się wściekła, chop cię wkurzy nawet nie wiedząc czym, co wkurzy cię jeszcze bardziej, dzień będzie skazany na porażkę. Tylko trzy rzeczy będą mogły go uratować: żelki haribo, biały kitkat i portugalskie słodkie, wzmacniane wino. Niesłodkie, niewzmacniane i nieportugalskie też da radę.

Czytaj więcej

Kilometr 21 886: o decybelach, BHP i chińskich parkach narodowych

Kierowca zebrał donośnie flegmę gromadzoną przez cały poranek specjalnie na tę okazję i splunął przez smutne miejsce po górnych siekaczach, w które świetnie wpasowywał się prawie wypalony papieros.

Czytaj więcej

Starsze wpisy

© 2017 HitchHaning

Theme by Anders NorenW górę ↑