HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Category: Azja Południowo-Wschodnia

Kilometr – nadal ten sam: słuchając duchów Melaki

“Jeśli poczekasz do wieczora i cicho przejdziesz wzdłuż murów, wespniesz się na wzgórze i usiądziesz na jakimś starym kamieniu, usłyszysz je. To jak poszept wiatru, niemniej je słyszysz: głosy historii. Malakka jest jednym z takich miejsc. Pełnym umarłych, a umarli szepczą. Szepczą po chińsku, portugalsku, holendersku, malajsku, angielsku, niektórzy nawet po włosku, a niektórzy w językach, których nikt już nie używa. Nie ma to jednak żadnego znaczenia: historie opowiadane przez zmarłych z Malakki nikogo już nie interesują.”

Tiziano Terzani, „Wróżbita mi powiedział”

melaka duchy

Continue reading

Kilometr ten sam: Melaka i hej wesele

Obudził mnie śpiew w stereo z pobliskich meczetów. Przewróciłam się na drugi bok, jęknęłam, zapomniawszy, że na drugim boku mam złamany obojczyk, przewróciłam się z powrotem na pierwszy bok i zakryłam głowę poduszką o średnich właściwościach tłumiących. Continue reading

Kilometr 34 447: motyle Melaki

Ua-ua-ua-ua! I’m in love with your body! Bombastic, ele fantastic, pa pa l’americano, asi voce me mata, ai se eu te pego, ai aiiiii so hot in here! so ice ice baby… ice ice favorito baby! pasito pasito oppa gangnam suave suavecito gangnam style poquito a poquito, mista lova lova sube sube!

motyle Melaki

Continue reading

Kilometr 34 202: Singapur lądem, Singapur powietrzem

Uwielbiam podróż lądem. Dzięki niej doświadczam czegoś więcej, niż przelatując pół świata w pół doby. Czuję odległość we własnych osobistych nogach. Czuję, że faktycznie przemierzam jakiś kawałek świata. Ostatnio doskonale towarzyszyła mi w lądowych wędrówkach książka „Powiedział mi wróżbita” Tiziano Terzaniego, jednego z moich ulubionych autorów, fenomenalnego włoskiego reportera, któremu jakiś chiński astrolog, czy tarotarzysta przepowiedział, że zginie w kolizji samolotu, a on – potraktował to jako wyzwanie i spędził rok w bezpowietrznej podróży po Azji Południowo-Wschodniej.

terzani

Continue reading

Kilometr 33 998: Tioman – o kociej mafii i nurkowych wynurzeniach

Muskularny rudy kot z blizną koło nosa i nadgryzionym ogonem zatoczył po raz piąty ósemkę wokół moich nóg. Spojrzałam krytycznie na swój talerz: nasi lemak, czyli ryż w mleczku kokosowym z jajkiem, ostrą pastą sambal i – aha! niewielką porcją zesmażonych na skwarki malutkich rybek… Kotu z pyska patrzyło dobrze, wręcz pobłażliwie, kątem oka zauważyłam, że wokół zebrało się jego pięciu kocich ochroniarzy, mniejszych, lekko kościstych i ze zdecydowanie mniej przyjaznymi spojrzeniami. Właśnie poznałam kociego Ala Capone. Z rybkami mogłam się pożegnać.

Tioman

Continue reading

Kilometr 33 286: o malezyjskiej kulinarnej Mekce i stolicy murali

Spędziłam 1,5 godziny w h&m przymierzając ubrania, których a) nie chciałam, b) nie potrzebowałam, c) nie podobały mi się, d) nie miałam najmniejszego zamiaru kupować. Aha! Już widzę, jak poszukujecie rozwiązania zagadki w zagmatwanych meandrach kobiecej logiki. Nie tędy droga. W h&m po prostu była dobra klimatyzacja.

Schłodziwszy się w h&m (wiecie z jakim entuzjazmem Piotrek wszedł ze mną do sklepu?), wyruszamy na spacer po Georgetown – kulinarnej Mekce Malezji i azjatyckiej stolicy murali.

Continue reading

Kilometr 32 924: o pani Halince, peronie 9 3/4 i świetlikach

Lubię światełka. Światełka są fajne. Nie mogę być w Kuala Lumpur i nie zobaczyć moich światełek. – Justyna i Marek przylecieli nas odwiedzić i ledwie wylądowali, a ona już jedną nogą była pod pięknie iluminowanymi wieżami Petronas. Ja poszłam w interpretacji jej światełkowych życzeń nieco dalej.

Continue reading

© 2018 HitchHaning

Theme by Anders NorenUp ↑