HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Kategoria: Dookoła świata (strona 1 z 8)

Kilometr 33 286: o malezyjskiej kulinarnej Mekce i stolicy murali

Spędziłam 1,5 godziny w h&m przymierzając ubrania, których a) nie chciałam, b) nie potrzebowałam, c) nie podobały mi się, d) nie miałam najmniejszego zamiaru kupować. Aha! Już widzę, jak poszukujecie rozwiązania zagadki w zagmatwanych meandrach kobiecej logiki. Nie tędy droga. W h&m po prostu była dobra klimatyzacja.

Schłodziwszy się w h&m (wiecie z jakim entuzjazmem Piotrek wszedł ze mną do sklepu?), wyruszamy na spacer po Georgetown – kulinarnej Mekce Malezji i azjatyckiej stolicy murali.

Czytaj więcej

Kilometr 32 924: o pani Halince, peronie 9 3/4 i świetlikach

Lubię światełka. Światełka są fajne. Nie mogę być w Kuala Lumpur i nie zobaczyć moich światełek. – Justyna i Marek przylecieli nas odwiedzić i ledwie wylądowali, a ona już jedną nogą była pod pięknie iluminowanymi wieżami Petronas. Ja poszłam w interpretacji jej światełkowych życzeń nieco dalej.

Czytaj więcej

Kilometr 32 382: o obojczyku, zatruciach i małpach na suficie

No i się doigrałam. Padłszy ofiarą dwóch gentlemanów na motorze, siedzę w Melace o dwa miesiące dłużej niż zakładaliśmy, zrastając obojczyk poturbowany po tym, jak rzeczeni gentlemani zrzucili mnie z roweru, skuszeni niczym nie sugerującym zawartości niepozornym szmacianym plecaczkiem, w którym wiozłam połowę posiadanej elektroniki.

Czytaj więcej

Gruzja w słuchawkach: 5 sposobów na jesień

To już. To ten moment, kiedy mija zauroczenie zupą dyniową z imbirem i kurkowym risotto, kasztany pozbierane na spacerze zdążyły się pokryć kurzem, a kolorowe liście pozbawił wdzięku pies sąsiada.

Pierwsze skrobanie szyb o poranku, pierwsze dni, kiedy wracasz z pracy po ciemku… To już.

Jak sobie radzicie z jesienią? Ja znam jeden sposób: góry! A jak sie nie da nanożnie, to chociaż nausznie 🙂

Czytaj więcej

Kilometr 31 120: Angkor Wat, czyli jak zostać Indianą Jones’em na jeden dzień

Olejcie Siem Reap! Wstęp do Angkor Watu podrożał, świątynie jak świątynie, miasto zalane turystami… Lepiej zostańcie dłużej na wyspie. – manager resortu ewidentnie był zadowolony z naszej pracy, ale żeby uciekać się do takich argumentów?

Nie spotkałam nikogo, kto nie chciałby odwiedzić Angkor Watu.

To ta sama liga, co Taj Mahal i Machu Picchu. Czy turystycznie? I to jak! Ale przecież nikt nie liczy na to, że jadąc tam, zostanie nowym Indianą Jones’em i wyląduje na rozkładówce National Geographic!

Czytaj więcej

Kilometr 30 967: depresyjna podróż do depresyjnej stolicy

Autostop na pace.

Wiatr we włosach, panoramiczny widok okolicy, ekologiczna klimatyzacja. Uczucie graniczące z galopowaniem na grzbiecie wierzchowca.

Czytaj więcej

Kilometr 30 647: o tatuażach, planktonie i berlińskiej Love Parade

Theany, uśmiechnięty kapitan resortowej łódki, podwinął rękawy, odsłaniając domowej produkcji tatuaże. Na lewym przedramieniu: Sory mama, sory papa, a na prawym nazwa hotelu, dla którego pracuje. Kilka miesięcy wcześniej jeden z chłopaków z budowy zostawił w resorcie swoją maszynkę do tatuowania, stała się ona bardzo popularną zabawką. Powstrzymując chichot pomyślałam sobie, że tatuowanie imienia dziewczyny to jednak nie najgorszy z pomysłów…

Czytaj więcej

Kilometr 30 385: barmanki w tropikach wyznania

Potrzebuję wakacji od moich wakacji.

W ostatnich tygodniach zaczęłam obserwować narastającą niechęć do zwiedzania, wprost proporcjonalną do ochoty na zostanie chwilę w jednym miejscu, nadrobienie zaległości w serialach, popracowanie dłużej niż przez dwa dni z rzędu…

Czytaj więcej

Kilometr 30 126: o wodospadach, wydrach i jedwabnikach

Dobrze, że się zaczyna pora deszczowa, bo wodospady będą ładniejsze! – wykrzyknęła Hania z naturalnym dla siebie optymizmem. Pogoda na to odpowiedziała: „To ja Wam jeszcze uświetnię te wodospady!”. I lunęła.

Ulewa jest mą siostrą, strumień brateeeem… Czytaj więcej

Kilometr 29 624: o trudach i urokach podróży po Wietnamie

Wietnam jest jednocześnie łatwym i trudnym kierunkiem dla backpackera.

Dlaczego trudnym? Bo wszechobecność motorków utrudnia autostopowanie (choć w teorii wiem, że moglibyśmy się oboje z plecakami zmieścić na motorze razem z kierowcą, jego rodziną i kilkoma kotami, wolałam nie próbować…). Bo każdy skrawek wolnego terenu wykorzystany jest na uprawę ryżu, który to rośnie na terenie mocno podmokłym, ergo, nienadającym się do rozbicia namiotu.

Czytaj więcej

Starsze wpisy

© 2017 HitchHaning

Theme by Anders NorenW górę ↑