HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Kategoria: Miejsca (strona 1 z 7)

Kilometr 30 647: o tatuażach, planktonie i berlińskiej Love Parade

Theany, uśmiechnięty kapitan resortowej łódki, podwinął rękawy, odsłaniając domowej produkcji tatuaże. Na lewym przedramieniu: Sory mama, sory papa, a na prawym – nazwa hotelu, dla którego pracuje. Kilka miesięcy wcześniej jeden z chłopaków z budowy zostawił w resorcie swoją maszynkę do tatuowania, stała się ona bardzo popularną zabawką. Powstrzymując chichot pomyślałam sobie, że tatuowanie imienia dziewczyny to jednak nie najgorszy z pomysłów…

Czytaj więcej

Kilometr 30 385: barmanki w tropikach wyznania

Potrzebuję wakacji od moich wakacji.

W ostatnich tygodniach zaczęłam obserwować narastającą niechęć do zwiedzania, wprost proporcjonalną do ochoty na zostanie chwilę w jednym miejscu, nadrobienie zaległości w serialach, popracowanie dłużej niż przez dwa dni z rzędu…

Czytaj więcej

Kilometr 30 126: o wodospadach, wydrach i jedwabnikach

Dobrze, że się zaczyna pora deszczowa, bo wodospady będą ładniejsze! – wykrzyknęła Hania z naturalnym dla siebie optymizmem. Pogoda na to odpowiedziała: „To ja Wam jeszcze uświetnię te wodospady!”. I lunęła.

Ulewa jest mą siostrą, strumień brateeeem… Czytaj więcej

Kilometr 29 624: o trudach i urokach podróży po Wietnamie

Wietnam jest jednocześnie łatwym i trudnym kierunkiem dla backpackera.

Dlaczego trudnym? Bo wszechobecność motorków utrudnia autostopowanie (choć w teorii wiem, że moglibyśmy się oboje z plecakami zmieścić na motorze razem z kierowcą, jego rodziną i kilkoma kotami, wolałam nie próbować…). Bo każdy skrawek wolnego terenu wykorzystany jest na uprawę ryżu, który to rośnie na terenie mocno podmokłym, ergo, nienadającym się do rozbicia namiotu.

Czytaj więcej

Kilometr 28 882: motor – miejski cwaniak

Żyzne tereny Delty Mekongu. Każdego ranka setki osobników wypełzają ze swoich nor, z wolna, lecz z ogromną determinacją zmierzają do miejsc codziennych spotkań. Jedne malutkie, dwukołowe, inne potężne, onieśmielające okolicę swym warkotem silnika, wszystkie łączy wola walki. Pojazd, który przeżyje pierwsze tygodnie w miejskiej dżungli, ma szanse poradzić sobie w przyszłości. Przetrwają tylko najlepiej przystosowani.

Czytaj więcej

Lisbon Story

Jest ciepła, radosna, roztańczona i pijana młodym winem. Uśmiecha się wtedy, kiedy innych dopada złość, czy melancholia, lubi jeść świeże grillowane sardynki, nie śpi, gdy inni śpią, a piwo zagryza morskimi ślimakami. Jest moją bratnią duszą.

Czytaj więcej

Kilometr 28 046: o wszystkim, co mieści się na motorze

Kraina ciągnących się po horyzont pól ryżowych, stożkowych słomkowych kapeluszy i 80 milionów skuterów. Skutery wpisały się w stały krajobraz Wietnamu, stanowią najprostszy i najłatwiej dostępny środek transportu, zarówno osobowego, jak i cargo. Proponuję Wam dzisiaj zabawę: wybieramy najbardziej nietypową obsadę skutera. Uzbrójcie się w okulary do wizualizacji, i do dzieła!

Czytaj więcej

12 momentów z 12 miesięcy podróży dookoła świata

Tak! To już! Rok temu wyszliśmy z domu i stanęliśmy na katowickiej ul. Kościuszki z kciukiem do góry. 12 miesięcy później siedzę w Kuala Lumpur pijąc kokosa i zastanawiając się, czy dzisiaj obiad w Chinatown, czy w Little India. Ale się napowydarzało! Jasna sprawa – dzisiaj musi być rocznicowo-wspominkowo :). Opowiem Wam o Piotrka i moich momentach „naj”.

Czytaj więcej

Kilometr 27 574: szczepionka na Chiny

Ustawiłam się w kolejce do czwartej z kolei kasy na dworcu kolej(k)owym. W pierwszej nie obsługiwano turystów, w drugiej – translatora, w trzeciej bilet można było nabyć tylko z paszportem, a ten właśnie leżał w ambasadzie wietnamskiej, trzy ulice dalej. Nie zdziwiło mnie to.

Czytaj więcej

Kilometr 26 830: rezerwat Yading, czyli jak zostałam masochistką

Obudziłam się ugrillowana po równo z każdej strony. Poleżałam jeszcze kilka chwil dopiekając plecy, wiedząc, że kolejnej nocy łóżka z materacem elektrycznym będzie mi bardzo brakować… Nieliczni szaleńcy, którzy wybierają się do Tybetu w miesiącach zimowych, szybko przyzwyczajają się do tostera pod prześcieradłem, na łóżku, za które zapłacili 3$. Zwykle trzeba sporej woli walki i siły ducha, żeby z niego wypełznąć i zmierzyć się z nieogrzewanym pokojem, ale nie dziś. Dziś mieliśmy wreszcie iść w miejsce, po które przyjechaliśmy do Chin.

Czytaj więcej

Starsze wpisy

© 2017 HitchHaning

Theme by Anders NorenW górę ↑