HitchHaning

nieco sarkastyczny blog podróżniczy

Kilometr 33 286: o malezyjskiej kulinarnej Mekce i stolicy murali

Spędziłam 1,5 godziny w h&m przymierzając ubrania, których a) nie chciałam, b) nie potrzebowałam, c) nie podobały mi się, d) nie miałam najmniejszego zamiaru kupować. Aha! Już widzę, jak poszukujecie rozwiązania zagadki w zagmatwanych meandrach kobiecej logiki. Nie tędy droga. W h&m po prostu była dobra klimatyzacja.

Schłodziwszy się w h&m (wiecie z jakim entuzjazmem Piotrek wszedł ze mną do sklepu?), wyruszamy na spacer po Georgetown – kulinarnej Mekce Malezji i azjatyckiej stolicy murali.

Czytaj więcej

5 aplikacji przydatnych w podróży

Dojrzałam do tego wpisu. Ja, której telefonami można by wyłożyć pokaźną gablotę zapomnianych kuriozów techniki. Ja, do której znajomi dzwonili specjalnie, wiedząc, że jestem w miejscu publicznym, po to tylko, żebym ku uciesze przechodniów/ współpasażerów wyciągnęła z torebki telefon z anteną z folii aluminiowej. Przecież co miałam zrobić, solidny sprzęt, a antenkę zgubiłam gdzieś na helskim polu namiotowym…

Czytaj więcej

Kilometr 32 924: o pani Halince, peronie 9 3/4 i świetlikach

Lubię światełka. Światełka są fajne. Nie mogę być w Kuala Lumpur i nie zobaczyć moich światełek. – Justyna i Marek przylecieli nas odwiedzić i ledwie wylądowali, a ona już jedną nogą była pod pięknie iluminowanymi wieżami Petronas. Ja poszłam w interpretacji jej światełkowych życzeń nieco dalej.

Czytaj więcej

Kilometr 32 382: o obojczyku, zatruciach i małpach na suficie

No i się doigrałam. Padłszy ofiarą dwóch gentlemanów na motorze, siedzę w Melace o dwa miesiące dłużej niż zakładaliśmy, zrastając obojczyk poturbowany po tym, jak rzeczeni gentlemani zrzucili mnie z roweru, skuszeni niczym nie sugerującym zawartości niepozornym szmacianym plecaczkiem, w którym wiozłam połowę posiadanej elektroniki.

Czytaj więcej

Gruzja w słuchawkach: 5 sposobów na jesień

To już. To ten moment, kiedy mija zauroczenie zupą dyniową z imbirem i kurkowym risotto, kasztany pozbierane na spacerze zdążyły się pokryć kurzem, a kolorowe liście pozbawił wdzięku pies sąsiada.

Pierwsze skrobanie szyb o poranku, pierwsze dni, kiedy wracasz z pracy po ciemku… To już.

Jak sobie radzicie z jesienią? Ja znam jeden sposób: góry! A jak sie nie da nanożnie, to chociaż nausznie 🙂

Czytaj więcej

Kilometr 31 120: Angkor Wat, czyli jak zostać Indianą Jones’em na jeden dzień

Olejcie Siem Reap! Wstęp do Angkor Watu podrożał, świątynie jak świątynie, miasto zalane turystami… Lepiej zostańcie dłużej na wyspie. – manager resortu ewidentnie był zadowolony z naszej pracy, ale żeby uciekać się do takich argumentów?

Nie spotkałam nikogo, kto nie chciałby odwiedzić Angkor Watu.

To ta sama liga, co Taj Mahal i Machu Picchu. Czy turystycznie? I to jak! Ale przecież nikt nie liczy na to, że jadąc tam, zostanie nowym Indianą Jones’em i wyląduje na rozkładówce National Geographic!

Czytaj więcej

Kilometr 30 967: depresyjna podróż do depresyjnej stolicy

Autostop na pace.

Wiatr we włosach, panoramiczny widok okolicy, ekologiczna klimatyzacja. Uczucie graniczące z galopowaniem na grzbiecie wierzchowca.

Czytaj więcej

Kilometr 30 647: o tatuażach, planktonie i berlińskiej Love Parade

Theany, uśmiechnięty kapitan resortowej łódki, podwinął rękawy, odsłaniając domowej produkcji tatuaże. Na lewym przedramieniu: Sory mama, sory papa, a na prawym nazwa hotelu, dla którego pracuje. Kilka miesięcy wcześniej jeden z chłopaków z budowy zostawił w resorcie swoją maszynkę do tatuowania, stała się ona bardzo popularną zabawką. Powstrzymując chichot pomyślałam sobie, że tatuowanie imienia dziewczyny to jednak nie najgorszy z pomysłów…

Czytaj więcej

Kilometr 30 385: barmanki w tropikach wyznania

Potrzebuję wakacji od moich wakacji.

W ostatnich tygodniach zaczęłam obserwować narastającą niechęć do zwiedzania, wprost proporcjonalną do ochoty na zostanie chwilę w jednym miejscu, nadrobienie zaległości w serialach, popracowanie dłużej niż przez dwa dni z rzędu…

Czytaj więcej

Kilometr 30 126: o wodospadach, wydrach i jedwabnikach

Dobrze, że się zaczyna pora deszczowa, bo wodospady będą ładniejsze! – wykrzyknęła Hania z naturalnym dla siebie optymizmem. Pogoda na to odpowiedziała: „To ja Wam jeszcze uświetnię te wodospady!”. I lunęła.

Ulewa jest mą siostrą, strumień brateeeem… Czytaj więcej

« Starsze wpisy

© 2017 HitchHaning

Theme by Anders NorenW górę ↑